Popołudnie w Mielnie.
Sezon wakacyjny nad morzem w pełni, ceny w spożywczaku skoczyły nagle o jakieś 30-50 %, szok ! Pal licho te ceny. Liczy się atmosfera :) W Mielnie ona jest , straganiarsko-chińsko-kebabowa. Nie lubię tego. Dzieci tracą poczucie rzeczywistości. Teraz wiem dlaczego lubię morze w listopadzie, grudniu, styczniu a nawet w marcu. Jest pusto. Nie ma festynu tandety. Jest tylko morze z całym swym pięknem :)
...
Miłego i bardzo gorącego weekendu życzę !
...
moja lawenda , uwielbiam ją tak jak i dzwonki, wreszcie zakwitły :)
Cudna lawenda :)
OdpowiedzUsuńCeny w nadmorskich sklepach również mnie powalają.
Pozdrawiam
Monika
ach...piękne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńMasz rację z tą straganową tandetą i nadmorskimi cenami.
OdpowiedzUsuńTęsknię za morzem, ale tłumy turystów mnie odstraszają.
Zazdroszczę Ci tych chwil ze zdjęć...
I lawenda i dzwonki piekne.
OdpowiedzUsuń