Znam te pozory. Jednak rozkoszne. Mój kot też miał jako niemowlak do czynienia z rośliną. Tylko ona go prawie zniszczyła. Teraz beniaminek został eksmitowany na korytarz i przerósł siebie o raz, a hodowałam go przez 15 lat. Miłek chyba też pamięta, że lepiej nie jeść nie których roślin. Same słodkości u Ciebie ostatnio, chyba to przygotowania świąteczne. Pozdrawiam.
Ta brygada na kanapie rozwala system :)
OdpowiedzUsuńEkstar deser!
OdpowiedzUsuńEkipa na kanapie jest obłędna:))
Śliczny deser i jakie s łodkie zdechlaki za kanapie ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie desery:) Ale kotki urosły:) M S-P
OdpowiedzUsuńMniam-pyszny hafcik. Jakie stadko zmęczone :P
OdpowiedzUsuńBardzo fajny hafcik, słodki ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny hafcik, bardzo mi się podoba:)
OdpowiedzUsuńA koty się zmęczyły, to i odpoczywają:D
hahaha :D ja tak czasami wyglądam po pracy ;) czuję się zaproszona na jutrzejszy deser, to będzie zabawa w "znajdź różnicę" :)
OdpowiedzUsuńświetny deser:)))a koty ...to dranie:))))
OdpowiedzUsuńDeser super! Ale kociambry równie słodkie :-)
OdpowiedzUsuńZnam te pozory. Jednak rozkoszne.
OdpowiedzUsuńMój kot też miał jako niemowlak do czynienia z rośliną. Tylko ona go prawie zniszczyła. Teraz beniaminek został eksmitowany na korytarz i przerósł siebie o raz, a hodowałam go przez 15 lat.
Miłek chyba też pamięta, że lepiej nie jeść nie których roślin.
Same słodkości u Ciebie ostatnio, chyba to przygotowania świąteczne.
Pozdrawiam.