Pewnie to się robi już odrobinę nudne , ale co tam ;) znowu te okładki szyłam.
Dla mojej młodszej siostry uszyłam dwie kolejne okładki na zeszyty. Czy takie okładki pasują do Pani wykładającej na poważnej uczelni ??!! Przekonam się za kilka dni :)
Pogoda się popsuła, dzieci nudzą się a ja haftuję :)
Wczoraj zaczęłam sal wiśniowy, tak mnie kusiło że nie wytrzymałam ! Bardzo mi się podobają te kolory wiśniowe na lnie.
Wciąga mnie , oj wciąga.
Moje dzieci zazwyczaj są nadpobudliwe kiedy księżyc jest w pełni ... niby teraz jest inna faza księżyca ale dzieci mają dziwne nastroje. Krzyki i wrzaski i awanturki , młodsi się tłuka bez przerwy a najstarszy synek totalnie mnie ignoruje, nie tylko mnie wszystkich i wszystko. Najbardziej zaczynam martwić się o jego szkołę, o oceny. Tak źle jeszcze nie było. Ale on jest już "prawie" pełnoletni i nikogo słuchać nie musi, o!
Weekendy działają na moją rodzinkę destrukcyjnie. Oby do poniedziałku !
Pozdrawiam Was i życzę dużo ciepła ! ( u nas zimno jakoś )
Piękny wpis :) No bo i wisienki pięknie rosną i tkaninki takie piękne w zeszytowych okładkach :)
OdpowiedzUsuńOkładki w sam raz dla nauczyciela akademickiego - wszak paski i kropki to tkaninowa klasyka, a motyw wyhaftowany jest oszczędny w wyrazie i nie ma w nim żadnego infantylizmu :)
OdpowiedzUsuńA wisienki wciągają, oj wciągają :D
okładeczki piękne, siostrze na 100% się spodobają:-)
OdpowiedzUsuńa hafcik na lnie pięknie się prezentuje, śliczny będzie, pozdrawiam cieplutko:-)
Piękne okładki, cudne! I widać tu fachową rękę!
OdpowiedzUsuńNo ja tez jestem nadpobudliwa w pełni he he ,a okladki mnie rozwalają! czy mozesz prosze usunąc weryfikację obrazkową? bardzo utrudnia dodawanie komentarzy.
OdpowiedzUsuńChyba wyłączyłam? ja zielona jestem w te blogowanie, uczę się :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podobają te okładki, piękno tkwi w prostocie :)
OdpowiedzUsuń