Oj, musi to bardzo pracochłonne jest! Ale warto się potrudzić dla takiego efektu. A teraz trochę herezji: jestem już po pięćdziesiątce i... nigdy dotąd nie skosztowałam dyni! Dasz wiarę? Pozdrawiam serdecznie, niedzielnie i bardzo już jesiennie :) Zapach usłanych pod drzewami liści o poranku obłędny!
Czasem się irytuję jak mi koralik ucieknie :)Ale ogólnie jest fajnie, taka odmiana :) A co do dyni to wierzę Tobie ! Jestem po czterdziestce a dynie pierwszy raz jadłam jakiś rok temu :) Najbardziej lubię dynię z makaronem i curry, bardzo ciekawe połączenie!
Znam uczucia towarzyszące koralikom spadającym na podłogę. Ba, całym pudełeczkom koralików rozsypanych po kafelkach :) Przy tworzeniu frywolitkowej biżuterii nie tylko irytacja - nie rzadko szewska pasja mną targała :)))
Ptak wygląda rewelacyjnie, faktycznie chciałoby się dotykać, myślę, że na żywo wygląda jeszcze lepiej. A z dyni też wiele potraw nie jadłam a dobijam do czterdziestki. Może związane jest to z regionem w którym się mieszka? Pozdrawiam. M S-P
KOcham dynie!!! zapraszam do siebie na obejrzenie mojego dyniowego mega nabytku :) http://zuzapasjonatka.blogspot.com/2013/09/woreczki-zapachowe-i-nie-tylko.html piękny hafcik, bardzo ciekawią mnie hafty koralikowe :) pozdrawiam!
Piękne! Słów mi brakło... Jedynie palce same wyciągają się w stronę monitora... dotknąć by się chciało... i poczuć fakturę na skórze.
OdpowiedzUsuńDzięki Kasiu :)
UsuńMoja córeczka mówi tak samo, podchodzi i głaszcze te kolorowe koraliki.
Śliczny obrazek! to jeszcze dwa ptaszki będą?! Pięknie! Też mi się bardzo podoba ta urozmaicona faktura :)))
OdpowiedzUsuńCudeńko. Ile w tym pracy i precyzji.
OdpowiedzUsuńOj, musi to bardzo pracochłonne jest! Ale warto się potrudzić dla takiego efektu. A teraz trochę herezji: jestem już po pięćdziesiątce i... nigdy dotąd nie skosztowałam dyni!
OdpowiedzUsuńDasz wiarę?
Pozdrawiam serdecznie, niedzielnie i bardzo już jesiennie :) Zapach usłanych pod drzewami liści o poranku obłędny!
Czasem się irytuję jak mi koralik ucieknie :)Ale ogólnie jest fajnie, taka odmiana :)
UsuńA co do dyni to wierzę Tobie !
Jestem po czterdziestce a dynie pierwszy raz jadłam jakiś rok temu :)
Najbardziej lubię dynię z makaronem i curry, bardzo ciekawe połączenie!
Znam uczucia towarzyszące koralikom spadającym na podłogę. Ba, całym pudełeczkom koralików rozsypanych po kafelkach :) Przy tworzeniu frywolitkowej biżuterii nie tylko irytacja - nie rzadko szewska pasja mną targała :)))
UsuńPięknie wyszło , w hafcie to ja nawet pomarańczowy toleruję , a te koraliki wyglądają uroczo, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPrzepiękna praca! Fantastycznie wygląda ta ptaszyna ;)
OdpowiedzUsuńPiękna praca:)
OdpowiedzUsuńPtak wygląda rewelacyjnie, faktycznie chciałoby się dotykać, myślę, że na żywo wygląda jeszcze lepiej. A z dyni też wiele potraw nie jadłam a dobijam do czterdziestki.
OdpowiedzUsuńMoże związane jest to z regionem w którym się mieszka? Pozdrawiam. M S-P
Fajny hafcik! taki inny niż Twoje dotychczasowe:)
OdpowiedzUsuńa dyni jeszcze nie jadłam:-)
Koraliki na cieniowanej kanwie, to bardzo fajny efekt wzmacniający dyniowy hafcik.Pięknie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Padlam! To co juz zrobilas jest niesamowite!
OdpowiedzUsuńbuzka
Przepiękne kolory!
OdpowiedzUsuńO jaki piękny haft! Koraliki dają uroku bardzo!
OdpowiedzUsuńPrzepiękne! Wspaniały efekt!
OdpowiedzUsuńPomarańczowy to bardzo ciepły i energetyzujący kolor :)
Very very very very pretty!!
OdpowiedzUsuńNaprawdę robi wrażenie!:)
OdpowiedzUsuńKOcham dynie!!! zapraszam do siebie na obejrzenie mojego dyniowego mega nabytku :)
OdpowiedzUsuńhttp://zuzapasjonatka.blogspot.com/2013/09/woreczki-zapachowe-i-nie-tylko.html
piękny hafcik, bardzo ciekawią mnie hafty koralikowe :)
pozdrawiam!
Ale niesamowity efekt!!! Niecierpliwie czekam na następne dwa ptaszyska:):)
OdpowiedzUsuńkurcze nie dziwię się, że twoja córeczka je głaszcze, sama bym pogłaskała!
OdpowiedzUsuń