Tego muchomorka przywiozłam z Berlina.
Grzybek ze sklepu ogrodniczego.
Powstaje mały drobiazg ;)
Moja mulina, farbowana.
Kocia dekoracja ...
...
Niedawno w moim mieście otwarto nowy sklep.
Chiński sklep.
Wśród mieszkańców wielkie poruszenie bo każda nowość budzi ciekawość.
Wciąż ktoś mnie pytał "byłaś tam??" , "widziałaś ??" ...
No nie, nie byłam i nie planowałam.
Jednak potrzeba mnie zmusiła.
Zabrakło mi kleju do pistoletu na gorąco.
W żadnym sklepie tego dostać nie mogłam ale wysłano mnie do Chińskiego!
Nie jestem teraz "gorsza" bo BYŁAM, i widziałam ...
Przy okazji znalazłam tam przydatne rzeczy :)
Do wypieku i zdobienia ciast, ciasteczek i nie tylko ...
Jest tego tam wiele :)
...
Dobrego dnia !
Oj, coś fajnego będzie, już widzę i jeszcze ta farbowana prze Ciebie mulina:)
OdpowiedzUsuńGrzybki śliczne, też kiedyś kupiłam, nasze, polskie i bardzo podobają mi się na choince.
A w chińskim sklepie bywam raczej rzadko, a spowodowane jest to zapachem jaki tam panuje, jestem uczuleniowcem i brakuje mi tam tlenu:), na wdechu przelatuję cały sklep i wypadam. Tempo ekspresowe!
Pozdrawiam. M S-P
Podobnie to wygląda u mnie :)
UsuńNa szczęście klej był obok tych wszystkich foremek, inaczej bym ich nie zauważyła.
Strasznie ciasny ten sklep u nas jest , bardzo nie wygodny , ale klej mają :)
Ale się obkupilas! U mnie też jest taki sklep ale takich skarbów nie maja!
OdpowiedzUsuńhm... przyznam, że troszkę obawiałabym się kontaktu takiej chińszczyzny z żywnością... wiele mówi się na temat toksyczności tych produktów...
OdpowiedzUsuńGrzybek ze sklepu ogrodniczego cudny :)
Mulinka pięknie ufarbowana, a to, co na tamborku, intryguje... :)
A myślisz że te foremki z firmowych sklepach nie są produkowane w Chinach ? ;)
UsuńPoza tym kupiłam to do pracy w glinie i modelinie do ciastek lubię używac foremek metalowych, których pochodzenia już nikt w moim domu nie pamięta ...
No właśnie dlatego ja mam tylko metalowe do ciastek, ale masz rację, że teraz wszystko chińskie... aż strach się bać...
UsuńPrawda jest taka, że teraz 99% produktow na rynku to made in china... Ciekaw co to to na tamborku...:)
OdpowiedzUsuńTakie łowy to fajna rzecz, zwłaszcza, że chińskie sklepy są niedrogie.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem bardzo co na tym Twoim tamborku powstaje:) mam nadzieję, że szybko pokażesz:-)
OdpowiedzUsuńMnie tu najbardziej hafcik zainteresował, piękne kolorki i jakieś ciekawe początki już widać :)) ale bombeczki-grzybki też cudne, bardzo lubię je na choince :)
OdpowiedzUsuńZachwycam sie Twoimi zdjeciami i nie moge oczu oderwac. Pozdrawiam hardaska
OdpowiedzUsuńO, znów muchomorki! Super! U mnie też obrodziły :)
OdpowiedzUsuńPamiętam kiedy byłam dzieckiem mieliśmy takie malutkie muchomorki na choinkę. To były moje ulubione ozdoby:)
OdpowiedzUsuńTwoje są śliczne.
Pozdrawiam:)
Piękne muchomorki, zazdroszczę Tobie tego sklepu. Uwielbiam przydasie do pieczenia i chętnie bym poszperała i zobaczyła co tam jest:)
OdpowiedzUsuńGrzybki urocze! Kocie dekoracje są najpiękniejsze, ja je uwielbiam! A w chińskim sklepie jeszcze nigdy nie byłam, ale jak zobaczyłam Twoje zakupy, to nie będę już ich omijać:)
OdpowiedzUsuń