Pierwsze farbowanie odbyło się na starych koszulkach męża , które straciły swój blask ...
ale korzystając z licznych promocji nabyłam trochę nowych białych bluz, koszulek ...
i zaszalałam :)
Ta moja ulubiona :)
....
Potrzebne są do tego szaleństwa farby do tkanin, wosk i koniecznie gumowe rękawiczki.
Ciapki i inne malunki powstają za pomocą roztopionego wosku.
Który nanoszę tym co mam pod ręką w kuchni :) jeszcze na białą ale wypraną w ciepłej wodzie tkaninę.
Potem zanurzam w wodzie z farbą.
Co do trwałości koloru to koszulki zawinęłam w folie spożywczą i włożyłam do mikrofali na chwilę.
Czas pokaże czy farba jest wystarczająco trwała!
Potrzebuję tylko teraz więcej rzeczy do pofarbowania :)))))))))
Miłego dnia!
Wosk?
OdpowiedzUsuńTak, wosk albo parafina . To się nazywa batik :))
UsuńJa miałam za mało wosku więc roztopiłam tea-lighty, świeczki do podgrzewaczy :) Większość tego wosku spłukuje się ciepłą wodą a nadmiar można usunąć potem znaną metodą żelazka i gazety.
Uzyskałaś bardzo fajne efekty. Czy używałaś ogólnodostępnych farb do tkanin, czy jakiś ekstra.
OdpowiedzUsuńZwykłe farby kupione w pasmanterii.
UsuńKolorowe szaleństwo :) Fajny efekt!
OdpowiedzUsuńFajne efekty uzyskałaś. Mój syn by szalał, bo kocha wszelkie prace z farbami. nie wiem czy na mazianiu rękami by się nie skończyło.
OdpowiedzUsuńKochana, małe pytanko, przeleciałam po Twoich postach i znalazłam piękne nici Gloriane plus len-rozetę na nim xxx. Napisz proszę gdzie można takie cuda kupić. Będę bardzo wdzięczna. Gubię się w tych materiałach do xxx i już nie wiem jaki wybrać. Kolor niestety muszę mieć biały.
Pozdrawiam bardzo cieplutko
Z tego co pamiętam to kupowałam te nici tu sewandso.co.uk. Ale niebawem wrócę do samplera i wtedy postaram się opisać te nici jedwabne. Są cudowne to już pisałam :)
OdpowiedzUsuńEkstra! Świetne efekty farbowania!!!
OdpowiedzUsuńSzalona Ty :) ale efekt piorunujący :)
OdpowiedzUsuńFajnie,szczególnie Twoja ulubiona jest ekstra;) By farba była trwała wlewam 1/2 butelki octu na około 3 litry wody i zostawiam na godzinkę zamoczone w roztworze ubrania. Potem normalne pranie i nie ma szans by kolor zszedł;)) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMoja cörka w szkole tez farbowala koszulki..
OdpowiedzUsuńTeraz to jedna z moich ulubionych )))
Niesamowite,kazda inna,kazda niepowtarzalna!!
Wow...świetne te koszulki! suuuuper kolorki!:)
OdpowiedzUsuńBrałam pod uwagę wosk, kiedy pokazałaś koszulkę w poprzednim wpisie, ale sądziłam, że brzegi po usunięciu wosku nie będą takie rozmyte, jak u Ciebie, tylko ostro zarysowane... Efekt jest po prostu fantastyczny!
OdpowiedzUsuńBardzo kreatywne malowanki :)
OdpowiedzUsuńWiesz Alinko ja kiedyś sto lat temu tez tak sie bawiłam wiążąc supły na kolorowych tshirtach a potem lekko moczylam je w wybielaczu i szybko pralam. Uzyskiwalam koliste wybarwione wzory ...fajnie było!
OdpowiedzUsuń